
|
Podaj mi stare rymy — ciotko Leokadio — jeszcze raz je spalimy nad zdziwionym t³umem. To ty pamiêtasz s³owa, od których siê blad³o i w kraju nadwi¶lañskim rosyjsk± zadumê. — Wtedy dzieci zbiera³y, kaszl±c, muchomory. Stare panny tañczy³y walce zió³ jesiennych. Rozwódki te¿ musia³y chodziæ na nieszpory, wiêc ¶mieli siê w±saci o policzkach pszennych. A raz po balu zgas³ym u panny posa¿nej, u³o¿onej ¿murkowsko w oparach przed¶witu — na ka³u¿ê ksiê¿yca, czarno i powa¿nie wylaz³ kalosz... susami... i zastyg³ z zachwytu. — Krzyknê³a! a¿ g³êboko, w piwnicy studziennej ze ¶wiecy sfrun±³ p³omieñ i ostatnim blaskiem jak chustk± star³ ze sto³u cienie bezimienne... A za oknami, sypi±c z podków iskry z trzaskiem, w rozhukanej karecie jecha³ ¶piew Cyganki. Rano Feliks podwi±zkê znalaz³ w bujnej brodzie i kaza³ kupiæ pudla dla pulchnej kochanki, a gniad± klacz osiod³aæ — niech czeka w ogrodzie. Tam kwiaty mia³y wtedy innych imion wonie. Innym gestem wznosi³y drzewa swe ga³êzie. Panny same z konewek rosi³y lewkonie... a ciotka Leokadia kocha³a hortensje... Bo w³a¶nie o hortensjach pierwszy dyskurs wiod³a ze swoim przysz³ym mê¿em, który siê zastrzeli³. I ca³owany we ¶nie, wyp³akany w mod³ach, w ¶mig³ego charta "Lorda" po ¶mierci siê wcieli³. Wiêc hortensjami, bacz±c na ¶mieræ i rozmowê, zdobi³a swoje landa na corsa kwiatowe. O! By³y to zabawy s³odzone zawile. W¶ród ptasich piór fruwa³y u¶miechów motyle. £abêdzie w kapeluszach zajê³y pojazdy i ³atwiej o brylanty by³o jak o gwiazdy. Do dzisiaj hrabia niañczy tom mi³osnych listów. Prawdziwa sanna dzwoni w muszlach u dentystów W wieczornych bramach baby snuj± opowie¶ci, i ciotka Leokadia stare rymy pie¶ci.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ