
|
Trudno opisaæ zmianê, jak± wnios³e¶ w me ¿ycie. Je¶li teraz ¿yjê, przedtem by³am jak martwa, Choæ jak kamieñ nic sobie z tego nie robi³am Trwaj±c w miejscu zgodnie ze zwyczajem. Nie przesun±³e¶ mnie o cal, wcale nie — Ani nie zostawi³e¶ mnie, bym ku niebu wznios³a znów Ma³e ¶lepe oko, oczywi¶cie bez nadziei, ¯e ujrzê tam b³êkit lub gwiazdy.
To nie by³o tak. Powiedzmy, spa³am. Jaki¶ w±¿ Skry³ siê w¶ród czarnych ska³ niczym czarny g³az W bia³ej szczelinie zimy — — Podobnie jak mych bli¼nich nie cieszy³ mnie Widok miliona doskonale wyrze¼bionych Twarzyczek spadaj±cych wci±¿, by stopiæ Moje lico z bazaltu. One rozp³ynê³y siê w ³zach Jak anio³owie op³akuj±cy têpotê ludzkiej natury, Lecz to nie przekona³o mnie, a ³zy zamarz³y. Ka¿da martwa g³owa wdzia³a przy³bicê z lodu.
A ja spa³am jak zgiêty palec. Wpierw zobaczy³am przejrzyste powietrze I krople zamkniête unosz±ce siê w rosie Przezroczyste jak duchy. Stos obojêtnych Kamieni le¿a³ doko³a mnie. Nie wiedzia³am co z nimi pocz±æ. L¶ni³am ³uskami miki i odwija³am siê, By niczym jaka¶ ciecz wyp³yn±æ Spomiêdzy ptasich nóg i ro¶linnych ³odyg.
Nie da³am siê oszukaæ. Pozna³am ciê od razu. Drzewo i kamieñ b³yszcza³y bez cienia. Moje d³ugie palce sta³y siê przejrzyste jak szk³o, Zaczê³am p±czkowaæ jak marcowa ga³±¼ Rêk± i nog±, rêk± i nog±. Od kamienia ku chmurze, tak w³a¶nie wstêpowa³am. Teraz przypominam jakiego¶ boga, Gdy tak wzlatujê w powietrze w mym duchowym przebraniu Czysta jak szyba z lodu. To prawdziwy dar. Prze³o¿y³a
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ