
|
Jeżeli żyjesz — to pamiętaj, że jestem. Ale do mnie nie idź. W tej nocy czarnej, opuchniętej śnieg się do szyb płatami klei.
I gwiżdże wiatr. I nagi kontur drzew bije w okno. I nade mną jak dym zagasłych miast i frontów płynie niezmierna, głucha ciemność.
Jak strasznie cicho! Po cóż było aż dotąd żyć? Już tylko gorycz. Nie wracaj do mnie. Moja miłość jest zżarta ogniem krematorium.
Stamtąd cię miałem. Twoje ciało w świerzbie, w flegmonie tak się pięło jak obłok wzwyż. Stamtąd cię miałem, z niebiosów, z ognia. Przeminęło.
Nie wrócisz do mnie. Razem z tobą nie wróci wiatr, co mgłą się opił. Nie wstaną ludzie z wspólnych grobów i nie ożyje kruchy popiół.
Nie chcę, nie wracaj. Wszystko było grą naszą, złudą, czczym teatrem. Krąży nade mną twoja miłość jak dym człowieka ponad wiatrem.
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość