
|
Wiesz, myślę coraz częściej, że trzeba wrócić. Może cię spotkam, a szczęście? Przecież szczęście to razem się smucić.
Właśnie patrzę w księżycowe okno i słuch natężam. Pusto. Gdzieś szumi wiatr. Samotny wśród liści — księżyc.
Koło złociste zza liści wyszło, toczy się w wietrze. Takie księżyce były nad Wisłą, tylko że bledsze.
Nawet Wielki Wóz przejazdem w drzewie tkwi o północy tak jak u nas. Ale tutaj? Nie wiem naprawdę — po co.
Cóż tu? Tęsknota i noce bez snu, jakieś ulice i czyjeś wiersze. Żyję. I z ludzi, nie-ludzi jestem. Displaced Person.
Myślę o tobie. Wiem, że trzeba odejść, może powróci, co przeszło, chociaż nie wiem, jaka będzie młodość ani gdzie jesteś.
Ale będę, miła, zawsze twoim albo niczyim. Słuchaj, słuchaj, przeczytaj ten wiersz, jeśli gdziekolwiek żyjesz.
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość