
|
Ten pr±d pomiêdzy nami, ten, co roz¿arza oczy, Który nas naprowadza i napina skórê Na dotyk przeczuwany w ciemno¶ciach, ten pr±d Iskrz±cy siê w twym g³osie, gdy dzwonisz z daleka, Tak ¿e oddech omiata twarz jak mro¼ny wiatr Rozpalonej ¶nie¿ycy albo ¿agiew pla¿y W bia³ych eksplozjach s³oñca, kiedy piaski p³on±, Gdy najdalsi od ludzi, nie s³ysz±cy morza, Bo og³uszeni têtnem, o¶lepli, niepomni, Str±ceni wewn±trz ³uny, wydani, by zgorzeæ Na oczach w ¶rodku miasta, bezbronni, nieczuli Na ból, choæ zêby spieka niepojêty skurcz, Póki nas nie spopieli, nie porzuci odp³yw, Nie uciszy wodospad mdlej±cy w ciemno¶ciach I nim ¶mieræ nas poch³onie, zanim zmartwychwstali Osobno powracamy do siebie z daleka W takiej ciszy, ¿e s³ychaæ, jak upada w³os, Wysycha kropla potu, tlen odrasta w p³ucach, A oczy odnajduj± siê w ¶wietle — dopóki Ten pr±d pomiêdzy nami, nie potrzeba s³ów.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ