wiersze

wierszyki

Tadeusz Miciñski

* * *

Magia mej duszy niechaj Ciê wywo³a

z zarzewia komet czy z mroku przepa¶ci —

przyjd¼ — ustroimy w lotus nasze czo³a

i gibkie cia³a nasze nard nama¶ci.

 

Pachn± mi dziwnie Twoje z³ote w³osy,

jak prze¶wietlone senne k³osy.

Twych oczu lazur, jak górskie jeziora,

w których siê p³awi czarna sykomora.

A twoje usta, pachn±ce jak ró¿e —

ch³odne — jak p³omieñ zaklêty w marmurze.

W ogrodach piersi kwitn±ce jab³onie,

jakoby ksiê¿yc w mgie³ srebrnych oponie.

Biodra toczone ze s³oniowej ko¶ci,

jako indyjska ¶wi±tynia mi³o¶ci.

O przyjd¼ — na li¶ciach zwiêd³ych piszê

ten sen mój ob³±kany —

rzucam je w strumieñ ³ez moich wezbrany —

niechaj w anielskie odp³yn± zacisze — —

 

Ale mi w³óczni± sw± miedzian±

potrz±sasz — i gro¼na jak mrok —

rozdzierasz serce moje —

czarn± pian±

dysze mi toñ — ja pieczar tych smok —

we¼ moje skarby i Twe zimne serce —

opasz — niech b³yszczy!

 

Szmaragd Ci wspomni te zielone ³±ki,

po których szli¶my strojni w asfodele —

rubin — czy¶æcowe jeziora roz³±ki —

i mi³o¶æ, któr± odda³a¶ w ko¶ciele

innemu — a diament — moje serce dumne,

stopione w ogniach i rzucone w trumnê.

Na czole Twoim p³omieñ chryzolitów,

aby¶ widzia³a gwiazdy konaj±ce —

ortoklast zimny, smutny jak miesi±ce

zamrozi w oczach Twoich sen b³êkitów.

 

Ale ci jeszcze sk³adam te szafiry

i per³y jak chmury bezdomne,

i krwawej jaszmy ob³±kane wiry —

na znak, ¿e Ciebie nigdy nie zapomnê —

pier¶cieñ Ci w³o¿ê z mrocznych karbonatów,

bo siê spotkamy za progiem tych kwiatów.


sitemap