
|
¦ni± mi siê twoje s³one usta i ch³odne srebro ramion. Do twoich d³oni ¶nieg siê ³asi, za tob± wiatr na palcach st±pa i na twym czole ob³ok sypia.
To ty, dziewczyno gór, odlana z ¿ywego kruszcu, z pe³ni rana czerpi±ca wodê do konewki, chodzisz ko³o mnie, ¿yjesz ze mn± dniem niespokojnym, noc± ciemn±.
Przyjdê do ciebie nie z muzyk± weselnych pie¶ni, w wieñcu ziela, ale jak cz³owiek, co w¶ród ludzi szuka dla siebie przyjaciela.
A mo¿e wcze¶niej ciebie spotkam, staniemy przy skrzypi±cym lesie, albo na progu twego domu — i wilga, co przed burz± drze siê, powie, ¿e lepiej nic nikomu nie mówiæ, zabraæ ciebie bos±, w jednej sukience, ale jasn± i odej¶æ z gór ogromnych noc±.
Bêdziemy mieszkaæ w w³asnym domu, uczyæ siê swoich my¶li, g³osu, ¶wiat³a u powiek, pie¶ni cia³a, i ka¿de z nas do swego losu doda los ludzi, co w¶ród nocy szukaj± naszych r±k pomocy.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ