
|
Kupi³em ci pelargoniê niosê doniczkê w ró¿owej bibu³ce. Idê ulic± ludzie biegn± ludzie jad± ludzie krzycz± ten sprzedaje cudowny p³yn na porost w³osów szkaplerze truj±ce cukierki pornograficzne obrazki. Obok w czerwonym ko¶ciele gro¿± jeszcze ¶mieszni piek³em obiecuj± niebo zachwalaj± wiarê ojców naszych. Sprytny z rybim okiem i brod± jak lisia kita z miedzi nabi³ sto tysiêcy nêdzarzy w butelkê og³osi³ bankructwo. Mrowisko siê mrowi. Pisz± anonimy, sk³adaj± fa³szywe ¶wiadectwa choruj± na syfilis pij± wódkê i eter gwa³c± i zarzynaj± obliczaj± saldo. Obywatele miasta ob³udnicy witaj± kardyna³a karmazynowy kardyna³ nie uczyni³ cudu wygwizda³y go ptaki. Poeci graj± na katarynkach prowadz± dialogi z Bogiem fa³szuj± monetê. Na uniwersytecie profesor pod parasolem w czerwonym turbanie na g³owie wyk³ada metafizykê, radzi wdychaæ prane. Bzdura ob³uda fa³sz. Idê ulic± jestem ci wdziêczny za mi³o¶æ cieszê siê pelargoni± w ró¿owej doniczce. To jest prawda: mi³o¶æ uszlachetnia jestem lepszy odrobinê lepszy wierzymy w to oboje.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ