
|
Nadal nie wiedząc, kiedy się zacznie koniec, ten tak nasz koniec, ciała swoje już rozsiewamy jak popioły. Każdy może brać.
Suknia zdjęta — to — najłatwiejszy w twym życiu moment. Czasy są trudne, chwile lekkie, ale nie robisz tego, by mi pokazać nie zamęczoną urodę, ani tak ciężko zapracowany nabytek. Co cię cieszy? Już wiesz, że świat nie tobie służy i życzenia spełniać spieszy. Ja też pomału, ale — klękam.
Nawet wtedy, gdy w gardle skowycze żebranie o cień czułości, wzruszony, podniecony, pełen o nas trwogi, mówię — wystawiony na razy — własną twarzą i frazą.
Weź do ust — odzywam się — bo już nie mogę wytrzymać i uwierzyć, abyś wzięła sobie do serca, to moje małe słowo. I powtórz : kocham. Nawet kłamiąc. Ciało moje na wargach — połykasz nasienie mego imienia : niknie mięso ja i ty, niknie ziemia dla nikt i nikt.
Zdobądź mnie, zdobądź się na to, może upadnij najniżej, ale tylko tak wykopiemy z siebie możliwość grobu i szansę fundamentu. Zdobędę się na to, aby twe imię wykrzyczeć — jak ścianę wykwitającą — z szeptów.
VI 1987
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość