
|
Jest czas rodzenia i czas umierania; czas sadzenia i czas wycinania tego, Eccl.III, 2-8
I przy³o¿y³em do tego serce moje, abym pozna³ m±dro¶æ i umiejêtno¶æ, Eccl.II, 17
O paniach, co mnie kocha³y, serdecznie nieraz my¶lê; maj± swój k±cik ma³y, lecz ciep³y w mym umy¶le.
Zachodzê tam czasami, gdy chwilkê tak± utrafiê, i patrzê prawie ze ³zami na zblak³e fotografie.
Patrzê z uczuciem winy w wasze nikn±ce twarze, O wy, upojeñ godziny na ¿ycia mego zegarze...
Ach, jest czas ob³apienia, powiada Eklezjasta (III,5), jest czas, gdy ¶wiat przes³ania potêg± sw± niewiasta;
gdy cia³o w s³odkim u¶cisku straszliwa rozkosz zesztywnia i byt, jak w Grala pó³misku, w niej siê u-o-bie-kty-wnia;
gdy serca potê¿ne bicie, w pieszczot jedynej dobie, zamyka i tworzy ¿ycie, i celem samo jest w sobie...
I jest czas znowu inny, gdy DUCH siê z siebie rodzi i chmurny a niewinny od szczê¶cia precz odchodzi;
i niecierpliwie wstrz±sa przyziemnych pêt ostatek, i szarpie siê, i d±sa w¶ród koronkowych gatek;
i podejrzliwie spogl±da, i gnu¶ny spokój p³oszy, i dziesiêciny ¿±da od ka¿dej chwili rozkoszy;
i tylko tej ochocie istnienia przyznaje prawo, co Mu okupi siê w z³ocie i Jemu bêdzie straw± — —
... i w waszym lubym objêciu, wspó³bliski jeszcze cia³em, co czwarty u¶cisk w przeciêciu haniebnie z NIM was zdradza³em;
przez dziurkê nad lewym bokiem krew wasz± pi³em ciep³±, by tym cudownym sokiem tre¶æ m± o¿ywiæ zakrzep³±:
wy¶cie mi by³y "prai³em", z któregom wstawa³ poet± — i za to was p³aci³em, ach, jak¿e lich± monet±!
Jak¿e wam czêsto krad³em naj¶wiêtsze dobro wasze, by gardz±c ziemskim stad³em, wyfruwaæ hen, jak ptaszê!
Stula³em pokornie uszy pod szyderstw waszych ¶wistem, by w katakumby mej duszy zstêpowaæ z sercem czystem:,
umia³em, wbrew pysze mêskiej, maskê niemocy przywdziewaæ, by MOCY hymn zwyciêski cichutko w sobie ¶piewaæ!... . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ