
|
Jak¿e mi siê podobasz w tej sukience, która Rozbiera ciê beztrosko, Ods³ania piersi twoje o kr±g³ych konturach, Ramiê wyziera z niej bosko!
Zwiewna siê te¿ wydaje jak pszczele skrzyde³ko, ¦wie¿a jak kwiat pomarañczy, Materia jej cudowna jest ró¿ow± mgie³k±, Co wokó³ ciebie tañczy!
Z naskórka twego na jedwab siê ¶lizga Srebrzystym zda siê dreszczem, Tkanina owa zdaje siê umizgaæ Po³yskiem srebrzystszym jeszcze.
Sk±d¿e u ciebie ta przedziwna szata Z cia³em twoim w jedno¶ci? Ów ¿ywy w±tek, co z tw± skór± zbrata³ Odblaski ró¿owo¶ci?
Czy¿ barwy wziê³a swe od barwy zorzy, Czy muszli, co Wenus zrodzi³a, Czy p±czka piersi, kiedy siê otworzy, Sk±d ta ró¿owo¶æ tak mi³a?
Mo¿e tkaninê tê pomalowano Ró¿ami wstydliwo¶ci? Nie. Po sto razy kolor jej zmieniano Gwoli doskona³o¶ci!
Odrzuæ precz sukniê tê, bo chocia¿ nowa, Ci±¿y ci tak natrêtnie, Staniesz siê ksiê¿n± Borghese, Canova Rze¼bi³by ciebie chêtnie!
Fa³dy materii s± to usta moje, Co piek³o ¿±dzy wieszcz±, A boskie cia³o twe owin± zwoje Tuniki moich pieszczot. Prze³o¿y³a
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ