
|
Siedzę cię poprzez ery, przez epok znamiona, od pradawnego, od czworonożnego czasu, gdy biegłaś dzika, przez zwierzęta osaczona, szukając pożywienia, schronu w głębi lasu. Towarzyszko milcząca, nieruchoma, żywa, kopio wierna, którą pierwotna forma więzi, będziemy obok siebie w głuszy nadsłuchiwać ołowianego kroku zwierząt wśród gałęzi. Tak ukryci, w jaskini, nim wieki przebiegną, z dwóch pni wyszli, lecz razem zrośnięci do wnętrza, wiedzieliśmy — na zawsze stanowimy jedno, choć nas rozdziela cienka tkanina powietrza. To ja jestem twym cieniem nie do odłączenia, ja rysuję na zawsze formę twego ciała na piasku gorejącym, gdzie muszla pragnienia — jak czerń pająka, co się zbliża i oddala. Ja jestem ścianą nocy twoją od narodzin, ja odchodzę i wracam do ciała twojego, uciekasz i znów w wielkiej ciemności przychodzisz. Ja — sobowtór człowieka czasu jutrzennego. Twój los jest we mnie, pełny od świtu do świtu. Zgaduj czas niewidzialny, jaka treść w nim czeka. Zamki tajemne obracają się bez zgrzytu i tylko dym wróżebny zza murów przecieka. Przełożyła Anna Kamieńska
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość