
|
Indyczki rozczochrane, stare, przygarbione Trzês± siê pod kurnikiem, jak li¶cie zwarzone.
Gdzie spojrzeæ — za podwórza calu¶kim obrêbie Ca³uj± siê go³êbie, kochaj± go³êbie.
Mówi stara indyczka do starej indyczki: Có¿ to za zwyczaje, có¿ to za nawyczki —
Có¿ to za rozpasanie, wzloty i obloty, Mizdrzenia, ca³owania, rozpusta, pieszczoty —
Spójrz-no na tamt± parê — tam na dachu koñcu — Przytula siê ku sobie na dnia pe³nym s³oñcu —
To okropno¶æ, to bezwstyd — ten afekt brutalny — Jeden z drugim swawoli, jakby niewidzialny —
A przecie¿ my na igry patrzym wyuzdane, My, indyczki, przez wszystkich zawsze szanowane —
Zapytaj siê g±siora, co naszym s±siadem, A przyzna, ¿e jeste¶my wzorem i przyk³adem.
Na to im pies odpowie, le¿±cy przy budzie: Moje paniusie gderne, ¿yjecie wci±¿ w z³udzie —
Zgarbione, rozczochrane, jak narêcze li¶ci, Trzêsiecie siê z zimna, z³a i nienawi¶ci —
Gulgacie, obmawiacie go³êbie z zazdro¶ci, Bo od dawna nie wiecie, co to czar mi³o¶ci —
Prze¿y³y¶cie ju¿ ¿ycie, nic wam nie zosta³o Prócz jednego be³kotu: przekl±æ, przekl±æ cia³o —
Tu w warczenie ju¿ przeszed³ nasz piesek uparte Nic nie jeste¶cie warte, nic warte, nic warte... Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ