wiersze

wierszyki

Wac³aw Rolicz-Lieder

Do jednej Hebrajki

O, która w wsteczne czasy nawiedzaj±c ziemiê,

Przeszkodzi³aby¶ s³awie i królowej Saby,

A wdziêczne rz±dz±c jakie szczêsne wschodu plemiê,

Jako ba¶ñ w¶ród Hebraje sz³aby¶ i Araby.

 

Jak nad genezareckim b³±dz±ce jeziorem

Gwiazdy dwie, o pó³nocy, patrz± twe ¼renice

Ku nizinom, gdzie le¿± oblane wieczorem

Duszy mej zamy¶lonej spokojne krynice.

 

W³os twój czarny, jak stare chaty na Kiedarze,

W zachodz±cego s³oñca czerwienistej plamie,

O cedrach wkorzenionych rozmy¶laæ mi ka¿e,

Które nie gro¼na burza, lecz g³os Boga ³amie.

 

A skoro siê u¶miechniesz, pól saroñskich kwiecie,

Zda mi siê, ¿e ze z³otych gê¶li dawidowych

Wa¿ne pie¶ni powstaj±, ¿e lec± po ¶wiecie

I uszu dla swej mowy szukaj± wiekowych.

 

Zaiste, wiele we mnie jest Jeruzalemu,

Gdy okiem zazdro¶ciwym po twych wdziêkach wodzê,

S³u¿by chcia³bym stworzeniu oddaæ pie¶ciwemu,

To znowu lotne s³owa wstrzymujê po drodze.

 

Bym móg³ lata na twoje spozieraæ jestestwo,

Wêdruj±c po ogrodach marzenia i cudów,

Bym móg³ posi±¶æ ust twoich mi³osne królestwo,

Nie zl±k³bym siê wyuczyæ obojga Talmudów.

 

We drzwiach bym charaktery przybi³ kwadratowe,

Po ka¿dym licu kaza³ sp³ywaæ kêdziorowi,

I w smêtn± p³óciennicê owin±wszy g³owê,

Modli³bym siê, chylaj±c, kêdy¶ ku wschodowi...


sitemap