
|
Żony irysy miękkie ręce wiewiórki o wydatnych piersiach z mleczem między sutkami obcinają paznokcie leczą skaleczenia proszą o więcej miłości wieczorów i jezior poprawiają nasze błędy które drażnią i zmuszają do poprawy poprawiają nasz język nasze dusze podatne na uderzenia na piorun gną się na swych łodygach jakby bezlistnie z rozpuszczonymi ramionami
nie możesz mi niczego rozkazywać możesz prosić przepraszać pisać nie jesteśmy w wojsku nie jesteśmy sami za przepierzeniem z dykty mieszkają inni i kto odwinie mnie z papieru poliże nie zapomnij o szaliku o ciepłych butach i jak mi jest w tej sukni podaj nożyczki zajmij się dzieckiem ponad drogą wirujące meluzyny wiją wianki i wodospad spada ponownie okrywając płód i wargi i kasztany wyjęte własnoręcznie z ognia upamiętnij mnie nasze rocznice możesz poświęcić mi kilka zdań dotknąć nimi ust czoła skroni w pochyleniu przed wejściem albo inaczej zwyczajnie kiedy jest cicho pojawiają się gazele może gdzieś dzisiaj pójdziemy wyłącz radio natchnienie zobacz lampa oświetla nasze ślady przyszedł czas nazywania podnosimy strzały wypuszczone w stronę płomieni lecz w tym nie ma całości z tego nie powstaje kształt właściwy jak w irysach i nie niszcz oczu w tym świetle nie dojrzysz mnie całej gdy zawijasz się w kołdrę jedwabnik snuje nić nie podglądaj mnie muszę się umyć nie dostrzeżesz mnie i w następnym które przychodzi nad ranem.
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość