
|
I. AKTEON
O bezwstydna madonno, biała panno z gór, widuję cię co noc idącą do kąpieli, kiedy księżyc, ptak nocny, wychynie zza chmur nad taflę wodnej topieli.
Idziesz cicho jak światło i zapadasz w prąd z pluskiem, co granie fletni przypomina, i płyniesz rozgarniając sennym ruchem rąk ciekły blask, szumiący w wiklinach.
Przytrzymanym na smyczy zmilknąć każę psom, aż na moim wynurzysz się brzegu i uniesiesz ramiona, przesłonięte mgłą wodne kwiaty, bielsze od śniegu.
O bezwstydna madonno, Diano, panno z gór, wiecznej młodości katedro, spojrzyj, niechaj jeleniem poskaczę przez bór, niech własne psy mnie rozedrą!
II. SELENE
A jeśli nie zabiję, to zbudzę cię ze snu pocałunkiem, o duszo, śniąca w zimnym świetle! Już mgłami mrok nadrzeczne topieliska przesnuł i drgają niewidzialnych chrabąszczy basetle.
Zaraz spadnę na ciebie, w blasku cię roztopię i wnet budzić cię będę palcami z promieni, zmącę oddech spokojny, senny świat wytropię i wejdę weń dziewczyną, która się rumieni.
Miłujesz mnie. Wraz z tobą po twoich snach płynę... Lecz twe zbudzone ciało nie dla mnie tak płonie! W snach twoich widzę! pieścisz nieznaną dziewczynę! to nie ja, to nie ja, Endymionie!
III. DAFNE
Na próżno mi umykasz. W lesie cię doścignę, Przy źródle śpiewającym przeźroczystym fletem, I nim zdyszany biegiem w cieniu drzew ostygnę, Boskim ramieniem ścigłą kochankę opięte.
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość