wiersze

wierszyki

W³odzimierz Pl±skowski

Zió³ka

Ty blondyneczko z figlarn± buzi±,

Z oczyma jak chaber polny,

Co drobisz kroki zgrabniutk± nózi±

I jako chochlik zerkasz swawolny,

A niby kwiatek wygl±dasz z dala,

Naiwnie chyl±c dziewczêce czólko,

Ty¶ nie naiwno¶æ, ty¶ piêkna lala,

Ho! ho! ty¶ zió³ko!...

 

Nabo¿na pani, w mod³ach schylona,

Oddana ¶wiêtym dusz± i cia³em,

Tylko ró¿aniec ci¶niesz do ³ona,

Tylko siê niebem zajmujesz ca³em;

Zajêta my¶l± zbawienia s³odk±,

Chcia³aby¶ w niebo wzlecieæ jaskó³k±,

Ale¶ ty, rybko, nie jest dewotk±,

Ho! ho! ty¶ zió³ko!...

 

Albo ty w cieniu cnej Penelopy,

Co siê do mê¿a czulisz tak mi³o,

Gotowa¶ jego ca³owaæ stopy,

Kochasz go wszystkich uczuæ sw± si³±,

Oczy mu mydlisz ci±g³± pieszczot±,

Cnota jedyn± tw± przyjació³k±,

Ale twa wierno¶æ to szych — nie z³oto,

Ho! ho! ty¶ zió³ko!...

 

A ty matrono z bia³ymi w³osy,

Sztuczn± siwiznê pudrem podnosisz,

¯e twego ¿ycia zm³ócone k³osy,

Ze zesz³a¶ z pola, sama to g³osisz,

¯e ciê nie skusi los po raz wtóry

¯adn± ju¿ wiêcej szczê¶liw± spó³k± —

Ho! ho! — pomimo siwej fryzury

Ty¶ tak¿e zió³ko!...


sitemap