
|
Ty blondyneczko z figlarn± buzi±, Z oczyma jak chaber polny, Co drobisz kroki zgrabniutk± nózi± I jako chochlik zerkasz swawolny, A niby kwiatek wygl±dasz z dala, Naiwnie chyl±c dziewczêce czólko, Ty¶ nie naiwno¶æ, ty¶ piêkna lala, Ho! ho! ty¶ zió³ko!...
Nabo¿na pani, w mod³ach schylona, Oddana ¶wiêtym dusz± i cia³em, Tylko ró¿aniec ci¶niesz do ³ona, Tylko siê niebem zajmujesz ca³em; Zajêta my¶l± zbawienia s³odk±, Chcia³aby¶ w niebo wzlecieæ jaskó³k±, Ale¶ ty, rybko, nie jest dewotk±, Ho! ho! ty¶ zió³ko!...
Albo ty w cieniu cnej Penelopy, Co siê do mê¿a czulisz tak mi³o, Gotowa¶ jego ca³owaæ stopy, Kochasz go wszystkich uczuæ sw± si³±, Oczy mu mydlisz ci±g³± pieszczot±, Cnota jedyn± tw± przyjació³k±, Ale twa wierno¶æ to szych — nie z³oto, Ho! ho! ty¶ zió³ko!...
A ty matrono z bia³ymi w³osy, Sztuczn± siwiznê pudrem podnosisz, ¯e twego ¿ycia zm³ócone k³osy, Ze zesz³a¶ z pola, sama to g³osisz, ¯e ciê nie skusi los po raz wtóry ¯adn± ju¿ wiêcej szczê¶liw± spó³k± — Ho! ho! — pomimo siwej fryzury Ty¶ tak¿e zió³ko!...
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ