
|
Wszystkie linie zag³êbiaj± siê w dolinie d³oni w ma³ej jamie gdzie bije ¼róde³ko losu Oto linia ¿ycia Patrzcie przebiega jak strza³a widnokr±g piêciu palców rozja¶niony potokiem który rwie naprzód obalaj±c przeszkody i nie ma nic piêkniejszego nic potê¿niejszego ni¿ to d±¿enie naprzód
Jak¿e bezradna jest przy niej linia wierno¶ci jak okrzyk noc± jak rzeka pustyni poczêta w piasku i gin±ca w piasku Mo¿e g³êbiej pod skór± przed³u¿a siê ona rozgarnia tkankê miê¶ni i wchodzi w arterie by¶my spotykaæ mogli noc± naszych zmar³ych we wnêtrzu gdzie siê toczy wspomnienie i krew w sztolniach studniach komorach pe³nych ciemnych imion
Tego wzgórza nie by³o — przecie¿ dobrze pamiêtam tam by³o gniazdo czu³o¶ci tak kr±g³e jak gdyby o³owiu ³za gor±ca upad³a na rêkê Pamiêtam przecie¿ w³osy pamiêtam cieñ policzka kruche palce i ciê¿ar ¶pi±cej g³owy
Kto zburzy³ gniazdo Kto usypa³ kopiec obojêtno¶ci którego nie by³o
Po co przyciskasz d³oñ do oczu Wró¿bê stawiamy Kogo pytasz
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ